Show Poland – rozdział 4

Każdy musiał zwrócić uwagę na reklamę TV Show Poland. Szalony jingle, a potem radosny głos lektora zapowiadają hit stacji: „Już od jesieni. Coś czego jeszcze nie było. Znane i lubiane dziewczyny w podróży po Czarnym Lądzie. Przygoda! Niebezpieczeństwo! Przyroda! Wszystko to znajdziecie w programie „Przez pustynię i puszczę”. Już od września, o godzinie 21:30. ”

Zarząd stacji miał wielkie oczekiwania, co do tego programu. Liczył, że olbrzymia popularność prowadzącej przełoży się na oglądalność programu.

Nie szczędzono także środków. Kenia, parki narodowe, czy, po prostu, nieprzejednana afrykańska dzicz miały stać przed realizatorami programu otworem. Tak też na samym początku było, ale…

***

– Nie mów do mnie teraz! – wrzasnęła na kamerzystę Alicja. Paulina aż odskoczyła.

Właśnie realizowano jeden z odcinków, w którym dziewczyny miały dzielić się doświadczeniami z życia w afrykańskiej wiosce. Oczywiście, wioska znajdowała się na ternie Parku Narodowego i była pokazową szopką dla wszystkich przyjeżdżających ekip.

Alicja podeszła do zobojętniałych murzyńskich dzieci, ustawionych jak na wystawie.

– To co mam kręcić? – niecierpliwił się kamerzysta.

– Wiecie, co… – wtrąciła się Paulina, która miała przecież prowadzić ten żenujący podróżniczy program. – To wszystko wygląda jak cepelia. Spójrzcie na tych ludzi. Jacy są mili, uczynni, spokojni, przyzwyczajeni do tego, że się ich pokazuje.

– Właśnie! To miał być reportaż, a nie film fabularny. Za film fabularny moja stawka byłaby wyższa.

– rzuciła z dumą Alicja i poszła w kierunku jeepów.

– No to, co kurwa robimy! – rozłożył ręce dźwiękowiec.

– Drodzy Państwo… – nagle, po angielsku odezwał się przewodnik po wiosce, czarnoskóry elegant w różowym polo od Ralfa Laurena. – Kilka mil stąd nie ma już rezerwatu. Jest dzicz! Tego Państwo chcą?

– Tak, tak. Zawiezie nas Pan? – podekscytowała się Paula.

– Nie. Mogę wskazać namiary kierowcy, ale ostrzegam.

Tam rząd Kenii nie może Państwu zapewnić bezpieczeństwa.

– A co nam zrobią? Zjedzą? – parsknął śmiechem kamerzysta.

Zjeść nie zjedzą, ale…

***

Afrykańską sawannę przemierzał pasiasty biało-czarny jeep. Kierowca ledwo zachowywał skupienie, gdy wokół niego rozłożyły swoje zgrabne nogi dwie białe panienki z Europy. Nie wiedział, kogo wiezie. Jakieś celebrytki ze szklanego ekranu, z egzotycznego kraju.

W d**gim jeepie jechała ekipa telewizyjna. Nikt więcej im nie towarzyszył.

Żaden patrol kenijskich służb. Podróżnicy z pewnością nie kontrolowali już w jakich miejscu są, czy nie przekroczyli już granicy. Wokoło był przecież niestabilne, Ugandę i Sudan.

Dla Alicji i Pauliny było to bez znaczenia. Mogły chwilę odsapnąć, porozmawiać na luzie. Nie znały się zbyt dobrze przed rozpoczęciem realizacji programu. Dla cenionej Alicji nie było to nic nowego, zachowywała profesjonalizm. Jej trzydziestoczteroletnia partnerka była za to cały czas spięta i speszona. Dopiero, gdy kamery zostały wyłączone mogła się zrelaksować.

Paulina rozłożyła nogi, oparła je o przednie siedzenie, aby poczuć pęd powietrza na swoim nagim ciele. Miała na sobie krótką biała sukienkę. Mały biust odciskał się na materiale. Sutki były doskonale widoczne. Pot lał się po jej zgrabnych plecach.

W tak samo odważnej pozie siedziała Alicja. Jej stopa wręcz ocierała się o ucho kierowcy. Wachlowała się i wiązała kok, tak aby jej szatynowe włosy nie rozwiewały się na wietrze.

Gdy Alicja trzymała nogi przy głowie kierowcy, ten zagapił się i nie zauważył Vana, który wyłonił się zza horyzontu i pędził na czołówkę z nimi.

Zatrzymał się, wznosząc tumany kurzu tuż przed jeepem. Z pojazdu wyskoczyło pięciu dobrze zbudowanych czarnych z bronią.

Samochód ekipy filmowej także się zatrzymał. Kierowca wrzucił wsteczny i próbował obrócić samochód, ale powstrzymywali go kamerzysta i dźwiękowiec. Przecież w stojącym przed nimi aucie są ich gwiazdy. Wyskoczyli z pojazdu, ale na widok uzbrojonych mężczyzn przerazili się i zamarli w bezruchu. Któryś nerwowo szukał telefonu.

Kobiety zaczęły krzyczeć. Ich kierowca starał się wycofać, ale w porę wyszarpano go zza kierownicy.

To samo spotkało białe ślicznotki. Chwytając Alicję za kok, wyciągnęli ją z jeepa. d**gi chwycił za rękę Paulinę i robi to samo.

Inni napastnicy dopadli resztę ekipy. Wytrącili z rąk kamerzysty telefon i pod groźbą broni zmusili, aby wsiedli do jeepa. Siedzieli skuleni, czując oddech napastników i bioń wycelowaną w ich kierunku. Krzyczeli i wyzywali, patrząc, co czarni wyprawiają z ich gwiazdami.

– Dawać kasę! – krzyknęli do „turystek”.

Kompletnie nie mieli pojęcia, że zaatakowali właśnie ekipę filmową, a nie turystów pragnących dzikiego safari.

Jeden z napastników zaczął gładzić buźkę Alicji i powiedział do kolegi:

– Ta ładniutka jest!

– Ta d**ga też niczego sobie! – mówi kolejny łapiąc Paulę za dupcię – Choć jakaś małą ma pupcia!

– Załatwcie kierowcę, a te dwie białe dziwki do Vana! Nasz szef będzie zadowolony! – rozkazał herszt bandy.

– A co z tymi tutaj? – krzyknął trzymający na muszce dwóch drżących ze strachu facetów.

– Kierowcę wyeliminować, a ci dwaj niech jadą z informacją o okupie.

– A może zanim oddamy je wodzowi!? – szepnął do herszta jeden z młodszych bandytów.

– Jesteście płodne? – zapytał po angielsku kolejny.

Obie nie odpowiedziały. Zacisnęły usta i starały się opanować. Napastnikom nie zależało na odpowiedzi. Patrząc na młode trzydziestoletnie kobiety wiedzieli, że są płodne i gotowe.

To sprawiało, że pragnęli ich białych delikatnych ciał jeszcze bardziej.

Zawiozą je do swojej wioski, gdzie będą rodzić im silne dzieci, jeśli nikt nie zapłaci za nie okupu. Ale zanim to… nie mogli odpuścić sobie takiej okazji. W końcu byli tak nabuzowani akcją, adrenaliną i testosteronem.

Alicja zauważyła jak każdy w spodniach ma już sztywną pałę. Paulina była w szoku, gdy spostrzegła, że te czarne fiuty zaczynają sterczeć na zewnątrz. Murzyni pomału zaczęli sobie masować, wyzywając je, zagłuszając tym samym strzał, załatwiający problem kierowców.

Napastnicy byli potężni. Górowali nad młodymi kobietami.

Strzały wywołały panikę u kamerzysty i dźwiękowca. Ponaglani, ledwo opanowali samochód i z wzbijając tumany kurzu odjechali, porzucając dziewczyny. Oddali je na pastwę czarnoskórych napastników.

Jeden z bandytów wziął Alicję za kok i docisnął do swoich śmierdzących, spoconych gaci. d**gi się nie patyczkował i trzymając Paulinę za włosy już ocierał jej słodką buźkę o sterczącą pałę. Trzech kolejnych śmiało się, stojąc wokół jeepa.

Patrzyli jak ich koledzy okładają kutasami słodkie buźki białych kobiet.

Paulina spoglądała na Alicję z przerażeniem i mimowolnie otworzyła usta, by wszedł w nią żołądź czarnucha. Alicja patrzy na koleżankę, sama wciąż zaciskając wargi. Paulina już się dławiła, gdy Alicja wystawiła język, aby trzy pały się o niego obiły. Zanim zaczęła ssać, powiedziała do koleżanki:

– Paula zróbmy co chcą, a może nas puszczą…

Ta zaś, cała ośliniona i załzawiona, tylko przytaknęła.

Czuła jak kutas wciska się w jej przełyk. Pierwszy raz dławiła się kutasem, starając się go wypchnąć językiem.

Jeden z murzynów chwycił Paulinę jak plastikową laleczkę i położył odwróconą, na masce jeepa. Stanął z boku, pozwalając białej niewolnicy lizać swojego kutasa. d**gi z już nawilżonym przez jej gardło penisem skradł się do tyłu, podwinął jej sukienkę i zerwał delikatne majteczki z jej pupci. Coś między pośladkami zabłyszczało. Zaskoczony czarnuch ujrzał zwieńczony diamentem analny korek.

Paula przecież nie tylko pracowała dla tej stacji, ale należała do jej Prezesa, czego symbolem była ta wyjątkowa biżuteria. Napastnik wyciągnął przedmiot i schował do kieszeni. Na drobnych bladych pośladkach wylądował potężny klaps, pozostawiając czerwony ślad.

Tymczasem Alicja klęczała w rozdartej na piersiach białej bluzce, obsługując dwóch napastników. Bez oporu pluli jej prosto na twarz i rozsmarowywali ślinę wielkimi chujami, rozmazując cały makijaż.

Brunetka wydała okrzyk, gdy czarny penis wciskał się do jej wąskiej białej cipki.

Alicję wzięli zaś za włosy i zaciągnęli na tył auta, aby oparła się i wypięła. Szarpali jej szorty, zsuwali z pośladków i na słodki tyłeczek oddawali siarczyste klapsy. Krzyk Alicji zagłuszył jęk koleżanki, która poczuła jak wnętrze jej cipki wypełnia ciepła sperma. Wykorzystując to, że biała brunetka wygięła się jak struna, murzy stojący przed nią chwycił jej szyję i przyciągnął do swojego fiuta. Wsadził jej najgłębiej jak mógł, słysząc charczenie dziewczyny.

Po chwili trysnął nad głową Pauliny, a resztki nasienia kapały z czarnej pały wprost na jej ciemne włosy.

Leżącą na rozgrzanej masce auta Paulinę, wzięli na ręce. Rozbierali z białej sukienki. Związali jej dłoni i wrzucili do Vana.
Alicja stojąc w rozkroku i widząc to, co stało się jej koleżance, miała nadzieję, że jej się upiecze. Jakby zapomniała o trzech kutasach za jej plecami. Po chwili jęknęła czując serię klapsów na swój czerwony już tyłeczek.

Ale to tylko wstęp do prawdziwej sztafety. Słodki głosik Alicji słychać chyba było na całej sawannie.

Krzyczała, gdy czuła jak rozpycha jej cipkę czarny fiut. Kręciło jej się od tego wszystkiego w głowie. Zaskoczona reakcją swojego ciała czuła, że zbliża się orgazm, że zaraz dojdzie. Już nie reagowała na to, że właśnie zmienił się penis w jej pochwie. Samowolnie zaczęła zachęcać ich, powtarzając „mocniej błagam“.

Tak! Chciała dojść.

Wypięta, wciąż była posuwana przez innych mężczyzn.

Ledwo trzymała się na nogach. Murzyn musiał złapać jej biodra. Dochodząc wraz z licznymi swoimi kochankami, Alicja jęczała, wzbudzając przerażanie u Pauliny siedzącej w Vanie. Gdy ostatni spuścił się w białej cipce, rzucili Alicję na fotele w jeepie i związał jak Paulę.

Obie Polki wylądowały w środku śmierdzącego Vana, w asyście spoconych i wykończonych ostrym rżnięciem czarnuchów. Dwóch pozostałych siedziało z przodu. Jechali w stronę wioski. Z obu ślicznotek wyciekała gęsta sperma.

Czuły cały czas jej ciepło w sobie. Wiedziały, że to skończy się dla nich wielkim skandalem.

Opublikowano